Noworoczne postanowienia: 4 tygodnie później

// // Leave a Comment

Mam wrażenie, że przed chwilą słyszałam huk otwieranego szampana i niebo rozświetliło się od blasku fajerwerk. W jednej dłoni trzymam sztuczne ognie, w drugiej kieliszek, nucę coś o uczuciu w górach, a w głowie mam tysiąc myśli i planów na nadchodzące dni.  

Jakby to było wczoraj 

Myśli, które warto spisać, w formie postanowień noworocznych. W przepięknym kalendarzu w żółtym energetycznym kolorze. Gdzieś przeczytałam, że zapisanie celów sprzyja ich realizacji, a samo pisanie jest tym, co totalnie uwielbiam, w przeciwieństwie do cyferek i tabelek, chociaż rządzą moim życiem - nie tylko zawodowym. Prywatnie jestem fanką prowadzenia budżetu domowego i planowania wydatków. Cały czas szukam idealnej kanapy do salonu, chociaż moim głównym celem jest wstanie z niej i ruszenie na trening. 

Cztery tygodnie później

Nie kupiłam kanapy, kupiłam samochód. Wszystko wpisane w budżet, który trochę mi się rozjechał, ale niczego nie żałuję. Może tylko tego, że zamiast ruszyć na siłownię, częściej przesiadywałam przed komputerem. Dzięki temu ukończyłam fajny kurs online, ale chociaż tak bardzo uwielbiam pisać, wciąż brakowało mi na to czasu. Żyjąc ze świadomością, że zarówno Ja, jak i Beyonce mamy tyle samo czasu w ciągu dnia, myślę, że całkiem nieźle mi poszło, pomijając całe to planowanie. Zapominałam  zapisywać, co muszę zrobić - po prostu to robiłam. 

Nie zrealizowałam swoich postanowień noworocznych - zrobiłam niż początkowo zakładałam.
Nowy rok to tylko nowa data, która przecież zmienia się każdego dnia.
Każdy dzień to nowy początek, czysta kartka w przepięknym kalendarzu w energetycznym żółtym kolorze. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz