Eco liestyle

// // Leave a Comment


Jakiś czas temu postanowiłam bardziej zwracać uwagę na to, jak funkcjonuje mój dom. 
Pierwszym krokiem jest zrobienie (wiosennych) letnich porządków, pozbycie się ogromu rzeczy, które mnie otaczają, których nie używam, a mógłby sprawić radość komuś innemu. Rozpoczęłam od przejrzenia dodatków, wydałam jedną torebkę przyjaciółce i .... następnego dnia założyli mi gips.

Prawie się udało.

Oczywiście mogłabym robić te porządki dalej, choć na mniejszą skalę. Ale przeraża mnie ogrom rzeczy, które w myśl poprawienia funkcjonalności zdecyduję się wyrzucić. A potem będę musiała się kogoś prosić o wyrzucenie tych śmieci. Bo życie singielki mieszkającej samodzielne jest fajnie dopóki dom nie staje się miejscem, gdzie spędzasz 24/7, a spacer do pobliskiego śmietnika zamienia się w wyprawę na Mont Everest.

Na całe szczęście czasem słyszę od wychodzących ode mnie znajomych: "Hej, a może potrzebujesz wynieść śmieci?" Uradowana zbieram wszystko do jednego worka, żeby pomoc była wygodniejsza i słyszę: "Dlaczego nie segregujesz śmieci?"

Dlaczego wciąż kupuję wodę butelkowaną, zamiast zainwestować w dzbanek i butelkę z filtrem?
Dlaczego wciąż trzymam stos notatek ze studiów i narzekam, że mam mało miejsca na przechowywanie?
Dlaczego wciąż łudzę się, że będę chodzić w niemodnych ciuchach sprzed 10 lat?
Dlaczego wciąż kupuję nowe życiowe poradniki, a jeszcze nie się sięgałam po "Magię sprzątania"?

Na te wszystkie pytania znajdzie się się odpowiedź po odrobieniu pracy domowej. I zamierzam ją odrobić, tym razem bez zgłaszania nieprzegotowania.

0 komentarze:

Prześlij komentarz